Maria Sharapova
Maria w Warszawie !!
Maria wraca na korty.

CFDA/Vogue Fashion Fund - New York 17.11.2008
Maria w Warszawie ! >więcej<
Maria Szarapowa wraca do światowego tenisa po długiej nieobecności. >więcej<
Wędrowny szpital
Karol Stopa 16-09-2008
Położyłem obok siebie kalendarze ATP i WTA. Tegoroczne i te nowe, na
sezon 2009. Zapowiadano rewolucyjne wręcz zmiany, tymczasem na
pierwszy rzut oka widać, że podstawowe turnieje zostały przy swoich
terminach, a poprzedzą je mniej więcej te same co zwykle imprezy.
Australian Open ruszy w połowie stycznia. Przed Roland Garros i US
Open trudnych sprawdzianów będzie jak zwykle bez liku. Pomiędzy
Paryżem a Londynem wciąż tylko dwa tygodnie na złapanie oddechu.
Męskie rozgrywki będą nawet dłuższe od tegorocznych. Kobiece
minimalnie skrócono.
Mądre głowy panów działaczy pochylały się nad nowymi rozwiązaniami
równo dwa lata. Po tym jak rywalizację ostatnich sezonów wykoślawiła
lawina kontuzji, wynikających z nadmiernych obciążeń, należało się
spodziewać radykalnych cięć. Owszem, na światowej mapie turniejowej
kilka światełek zgasło, ale kilka się zapaliło. Nowe kierunki widać
od razu. Sęk w tym, że azjatyckie czy arabskie zaloty władz
zawodowego tenisa spowodowane są raczej motywacją ekonomiczną, a nie
troską o zdrowie grających.
W rozgrywkach WTA Tour, nazywanych nie bez racji wędrownym
szpitalem, coś się jednak zmieni na plus. Do rankingu będziemy teraz
zaliczać paniom nie 17, a 16 najlepszych wyników. Zmniejszy się
liczba rozmaitych zobowiązań startowych. Czołówka musi się
skoncentrować na turniejach najważniejszych, tzw. premier, bo za
nieobecność w tych imprezach grożą surowe kary i zero punktów do
klasyfikacji. Na półmetku, zaraz po Wimbledonie, wygospodarowano aż
trzy tygodnie z imprezami wyłącznie niskiej rangi.
Dla równowagi kolejne pięć to jeden ważny start po drugim na
amerykańskim betonie. Która z pań przeżyje, zagra w nagrodę w Nowym
Jorku.
W obu nowych kalendarzach aż iskrzy od nowinek, wymyślonych przez
specjalistów od marketingu. Inne nazwy turniejowych kategorii,
opowiastki o tym, jakie te rozgrywki będą teraz przyjazne i zdrowe.
No i naturalnie, jakie to szczęście, że tort do krojenia się
powiększył, bo kasy do podziału kolejny raz przybyło.
Czytając stenogramy z konferencji prasowych panów prezydentów ATP i
WTA, pomyślałem sobie, że mogliby się od nich sporo nauczyć nasi –
zapomniani na szczęście – specjaliści z epoki propagandy sukcesu.